bank banki biznes części elektroniczne elektronika finanse forum gry hotel hotele katalog kredyt kredyty makijaż mieszkania oc paznokcie pozycjonowanie pozycjonowanie stron pożyczki rozrywka samochodowe seo sport tipsy ubezpieczenia ubezpieczenie warszawa zakłady bukmacherskie zakłady sportowe
Wina owocowe to też wino
A jednak wina owocowe pozostaną winami - tak orzekła Unia Europejska. Polscy producenci wina zacierają ręce.
W środę przegłosował to Parlament Europejski. I wszystko wskazuje na to, że nasza polska pryta będzie mogła stać w sklepach całej unii. Tyle, że nasze wytwórnie nie palą się do międzynarodowej ekspansji, bo wino im dalej jedzie, tym staje się droższe. A u nas im wino tańsze, tym lepsze
- To jest produkt najtańszy i piją go ci, co mają mało pieniędzy - stwierdza Marian Turek, dyrektor handlowy wytwórni Djass z Józefowa. Ma rację. Wystarczy się rozejrzeć w okolicach osiedlowych sklepów. Ale kiepskie opinie o tanim winie Turka wcale nie wzruszają. - To towar jak każdy inny. Jak są klienci, to są też producenci.
Teraz przyszłość jabola rozstrzyga się w Brukseli. Gra idzie o to, czy ów wyrób alkoholowy będzie mógł być oznaczany słowem "wino". Pomysł poparła Komisja Europejska. W środę za takim rozwiązaniem zagłosował też Parlament Europejski. Sprawę mocno forsowali europosłowie z Polski. Tłumaczyli, że w naszym kraju tradycja produkcji win owocowych sięga XIII wieku.
- Jestem przedstawicielem kraju, w którym wino głównie się konsumuje - mówił podczas debaty w Brukseli Andrzej Zapałowski, śląski eurodeputowany Ligi Polskich Rodzin. - Obywateli mojego kraju interesują dwie kwestie: cena i jakość. Mniejsze znaczenie ma etykieta określająca markę, a za tę etykietę niejednokrotnie trzeba więcej zapłacić niż za jakość wina.
Szampan dla mas
Podstawowym surowcem do produkcji win owocowych w Polsce są jabłka. Produkuje się z nich 99 proc. tego typu trunków. Bardzo rzadko do kadzi trafiają owoce kolorowe takie jak wiśnia i aronia, a sporadycznie malina. Owe dodatki można spotkać jedynie w tanich winach z droższej półki. Stąd powszechna nazwa "jabol".
W Polsce tanie wino doczekało się nawet literackich opisów, jak choćby w piosence "Jabol punk" KSU.
- Czy jabole mają szanse na unijnym rynku? - śmieje się Siczka, wokalista KSU. - One w ogóle na polskim rynku nie powinny się znaleźć. Obecnie nie mają nic wspólnego z winem.
- Rzeczywiście, w większości przypadków są to produkty winopochodne - przyznaje Turek. A wino owocowe jest tylko jednym z ich składników. Reszta to: syrop glukozowy; aromat; E150d - barwnik; kwas cytrynowy - regulator kwasowości; E950, E954 - substancje słodzące oraz konserwanty E202 i E220 (to akurat nic innego jak SO2, czyli dwutlenek siarki).
K jak kulturalne
Miłośnicy tanich win mają nawet swój portal internetowy www.winka.net. Twórcą strony jest 25-letni Daniel z Chełma. - To był w sumie przypadek. Około 7 lat temu mój brat zaczął tworzyć stronę www o muzyce. A mój brat jest mocno opiekuńczy i kazał mi robić stronkę o czymkolwiek; żebym się nauczył. Długo szukałem tematu i w końcu doszedłem do wniosku, że znam się na winach owocowych - wspomina Daniel. Strona działa do dziś i ma się nieźle. Znaleźć można na niej bazę - uwaga! - 1541 rodzajów
taniego wina z wyszczególnieniem producentów i kategorii trunku: J (jabol), N (nalewka) lub K (kulturalne).
Internauci zamieszczają własne recenzje trunków i wystawiają im oceny. Przodujące w rankingu Jabłuszko Sandomierskie forumowicz Bioly_kilianski opisuje tak: "Wino ma charakterystyczny, kwiatowy bukiet, jest rewelacyjne podczas wędkowania (...) Smakuje do jasnego pieczywa z pospolitymi dodatkami".
Smak ławki
Z butelką wina poszliśmy do eksperta, właściciela jednej z lubelskich restauracji szczycącej się sporym wyborem drogich, markowych win. Wybór padł na trunek za jedyne 3,40 zł (plus 50 groszy kaucji za butelkę).
- Wino ocenia się w czterech etapach. Pierwszy to oko, czyli jak wino wygląda. Liczy się kolor i klarowność. Sprawdza się też jego łzy, czyli krople, które zostawia na ściance kieliszka po zawirowaniu cieczy. Drugi etap to nos. Czyli to wszystko, co można znaleźć w jego zapachu. Charakterystyczne nuty owocowe. Później wśród tysięcy smaków szukamy tych, które są charakterystyczne dla danego szczepu. A na końcu finisz wina, który może być długi albo krótki, w zależności od tego, jak długo smak pozostaje nam na podniebieniu i w przełyku.
Tyle teorii. Czas na praktykę.
W eleganckiej restauracji łatwiej o gustowny korkociąg, niż cokolwiek, czym można by wyjąć z szyjki plastikową zatyczkę. W końcu się udaje. - Widzimy zamierzchłą historię PRL, wesela i ludzi zalegających w rowach. Ale też lata 60. i 70, czyli czas Woodstock i nieźle bawiącej się młodzieży - wyjaśnia nostalgicznie ekspert.
• A łzy?
- To nie łzy, tylko piana.
• Nos?
- Trochę to przypomina sfermentowany kompot babci z czasów dzieciństwa i pierwsze licealne spotkania z kolegami na ławce.
• Smak?
- Co to jest? Czarna porzeczka? To ciekawe, bo jej tu nie czuć. Słodkie, powiedziałbym nawet, że lepkie. A finisz ma bardzo długi. Domyślam się, że po kilku butelkach może bardzo długo finiszować w głowie.
Dobre, bo tanie
Teraz tanim winem zajmują się eurokraci. Parlament Europejski zdecydował, że trunki z owoców wszelakich można oznaczać następująco: "wino owocowe" lub "wino... (tu nazwa owocu)".
- Po głosowaniu w PE sprawą musi się zająć jeszcze Rada Unii Europejskiej. Specjaliści zbiorą się w przyszłym tygodniu - informuje nas Hanna Jeziorańska z polskiego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej.
Polskim wytwórniom do unii się nie spieszy. - My produkujemy tylko na lokalny rynek. Województwo lubelskie, świętokrzyskie i mazowieckie - mówi Turek. - Bo tanie wino ma być tanie. Dlatego tniemy koszty, a transport sporo kosztuje.
Wojciech Gilewski dodaje, że na runek unijny nie wejdziemy: To duże nakłady. Poza tym europejscy konsumenci wolą wina gronowe -wyjaśnia dyrektor do spraw sprzedaży w zakładach w Dwikozach.
Ale w Europie już teraz pijają jabole. - Bo swoje wino z jabłek mają też Niemcy, Francuzi i Austriacy - dodaje Turek. A Polacy, którzy wyjechali za chlebem do Wielkiej Brytanii nierzadko ów chleb popijają miejscowym gazowanym jabcokiem o wdzięcznej nazwie cider.
- Ale nawet ten najtańszy jest bardziej szlachetny w smaku od naszego - mówi Przemek, który pół roku spędził w Szkocji.
Chełmskich sklepów żal
Daniel na swoją stronę o tanich winach zagląda teraz z Rzeszowa, dokąd wyjechał na studia. I tęskni za tym wielkim wyborem na dolnych półkach chełmskich sklepów. - Rzeszów przegrałby z Chełmem pod względem ilości win w mieście - przyznaje z żalem. Nie pije codziennie, ani kilka razy w tygodniu. Ale jak trafi na okaz, którego jeszcze nie skosztował, to i owszem. - Cena była ważna, jak byłem młodszy. Obecnie to tylko sentyment i smak. Po prostu lubię te wina i nie ma się czego wstydzić.
Teraz poluje na wino, które wśród amatorów takich trunków jest prawdziwym unikatem. - Podobno ostatnio ktoś widział je w Krakowie - mówi Daniel.
Z nóg powala już sama nazwa: "Sperma Szatana”.
dziennikwschodni.pl
Tagi: wina wino owocowe jabol jabole alpaga napój napoje winopodobny winopodobne
Artykuły o podobnej tematyce: Brak artykułów o zbliżonej tematyce.
Aktywność robotów sieciowych: Google: 18, MSN: 7, Yahoo: 62